Plebiscyt Słowo Roku organizuje Instytut Języka Polskiego Uniwersytetu Warszawskiego oraz Fundacja Języka Polskiego. Poszukiwane jest słowo, które najlepiej oddaje charakter minionych 12 miesięcy. Tym razem kapituła składająca się z językoznawców i dziennikarzy wybrała „dron”. To słowo zajęło też drugie miejsce w głosowaniu internautów.
– O dronach słyszymy w niemal każdej audycji radiowej i telewizyjnej. Prawdopodobnie pada też w co 3-4 artykule prasowym. Niestety mówimy o nim głównie w aspekcie wojny w Ukrainie, czy szerzej jako wyposażeniu nowoczesnego pola walki – mówi dr inż. Jarosław Zubrzycki z Katedry Informatyki Technicznej Politechniki Lubelskiej. – Drony mają też na szczęście bardziej przyjazne i potrzebne człowiekowi zastosowania.
To m.in. poszukiwanie osób zaginionych, o których media donoszą coraz częściej.
– W leśnych ostępach, czy na pustkowiach latający dron z odpowiednim czujnikiem takim jak np. kamera termowizyjna jest w stanie szybciej i precyzyjniej określić położenie człowieka niż tyraliera poszukujących go osób – podkreśla dr Zubrzycki. – Drony wykorzystujemy też w naszym codziennym życiu filmując lub robiąc zdjęcia z góry, prowadząc monitoring stanu dachów lub kominów, badając rozprzestrzenianie się pożarów. Ale tak naprawdę tych zastosowań jest o wiele więcej, bo rodzajów dronów jest więcej niż o tym myślimy w pierwszej chwili.
Dron to autonomiczny robot (sterowany zdalnie przez operatora albo mający zamkniętą misję do wykonania) przeznaczony do wykonywania jakichś usług, który może być zarówno urządzeniem latającym jak i jeżdżącym lub pływającym. W tym ostatnim znaczeniu może być m.in. wykorzystywany do inspekcji obiektów podwodnych. Jako urządzenie samojezdne może nam np. dostarczać zamówione posiłki.
– I to wszystko nie jest działalnością z dziedziny fantastyki, ale dzieje się tu i teraz. To od człowieka zależy tylko, w jaki sposób będziemy je wykorzystywać za kilka lat. Nie zdziwię się, jeśli wkrótce zamówionej paczki nie będę odbierał już z paczkomatu tylko ze specjalnej platformy zamontowanej przy moim oknie, na którą dostarczy mi ją dron – opowiada naukowiec.
Zresztą już teraz firmy kurierskie i sprzedażowe w swoich magazynach posługują się latającymi i nielatającymi dronami do segregowania towaru, dostarczania go do paczek i ich kompletowania.
– To już nie są zabawki tylko zaawansowane urządzenia, które bazując na własnych algorytmach sterowania, wbudowanych czujnikach położenia, czujnikach GPS oraz wbudowanych mapach mają wykonać misję: dojechać do celu, coś dostarczyć, wziąć, pobrać próbki. To wszystko przesądza o tym, że drony zrobiły niesamowitą karierę – mówi specjalista Politechniki Lubelskiej. – Od nas tylko zależy ich przyszłość i to, czy będą służyć dobrym czy złym celom.
Już dziś kreślimy scenariusze, w których dron może stać się bronią biologiczną rozpylając wirusy np. nad wypełnionym kibicami stadionem.
– Ale dlaczego nie wykorzystywać go w trakcie powodzi do dostarczania potrzebującym, do których nie można dotrzeć potrzebnych lekarstw, żywności lub wody. Idąc dalej, dlaczego tych ludzi nie ewakuować dronem. Przecież już teraz w Chinach funkcjonują drony tzw. multikoptery stanowiące rodzaj taksówek. Nawet w Polsce mieliśmy testy szybkiego transportowania ratowników na szczyt góry. Testy udane – mówi dr inż. Jarosław Zubrzycki.

Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego, Program Operacyjny Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020 "PL2022 - Zintegrowany Program Rozwoju Politechniki Lubelskiej" POWR.03.05.00-00-Z036/17
Na stronach internetowych Politechniki Lubelskiej stosowane są pliki „cookies” zgodnie z polityką prywatności. Dowiedz się więcej